Portal wyników sportowych

Menu:


Nazwa: Ostrowieckie Biegi Niepodległości 2016
Data: 11.11.2016
Dystans: 10 km
BIB: 212
Czas netto: 00:38:55
Czas brutto: 00:38:57
Miejsce OPEN: 29
Liczba zawodników na mecie: 239
Procent: 12%
Średnia prędkość: 15,4 km/h
PACE: 03:53 min/km
Typ: Road
Miejsce: Polska, Ostrowiec Św


   96 dni od ostatniego startu. Tak to prawda, tyle dni minęło od mojego ostatniego startu. Czy ta kupa czasu, której wymagały moje achillesy nie poszła na marne? Czy moja forma nie spadła do zera? Czy ścięgna się wyleczyły? To są pytania, które nurtowały i nurtują mnie od dłuższego czasu. Plan był taki aby 3 miesiące nie biegać a w okolicach listopada wrócić do treningów i wystartować warszawskim Biegu Niepodległości. Kilka treningów rozbiegowych i start aby sprawdzić co „w trawie piszczy”. Jak zaplanowałem tak też zrobiłem – z małą zmianą. Warszawski BN zamieniałem na Ostrowiecki BN. Decyzja, trochę wymuszona sytuacją wcale mnie nie smuciła. Lubię startować w Ostrowcu, szczególnie, że Ostrowieckie Biegi Niepodległości dopiero raczkują i potrzebują wsparcia (frekwencji). Przed startem okazało się, że zrobiłem niespodziankę moim ostrowieckim znajomym:) Nie spodziewali się mnie na starcie. Ja wiedziałem, że walki (ścigania) raczej nie będzie ale chcę sprawdzić, i odpowiedzieć na jedno z zadawanych sobie pytań. Co się dzieje z formą po 3 miesiącach roztrenowania? Na starcie było wiele znajomych twarzy. Rok temu startowałem z myślą walki – teraz nie. Po starcie, nie kontrolowałem czasu (taki był plan) – biegłem, to co mogę, w tym momencie pobiec. Peleton się dość szybko rozjechał a wokoło mnie znalazł się Kola razem z paroma innymi lokalnymi biegaczami. Biegłem szybciej niż myślałem, że mogę. Na początku trasy dwa podbiegi w okolicach ostrowieckiego Rynku i tam (czyli zaraz po pierwszym kilometrze) zostałem lekko z tyłu. Potem było już lepiej. Tempo w okolicach 3:55 mnie nie zabijało. Na 3cim kilometrze dobiegłem do Koli i razem z nim „dojechaliśmy” do zawrotki w połowie dystansu. Tam chyba moja głowa (nieprzygotowana do walki) odpuściła i zwolniłem do magicznego 4:00. Kola ustabilizował się ze 100m przede mną i tak biegliśmy do mety. Ostatnie 3 kilometry trochę mi się dłużyły. Całe szczęście, że Władi z Oskarem wcielili się w rolę kibiców – to było super motywujące. Ostatni kilometr to strata kilku pozycji bo zostałem wyprzedzony przez równo biegnącą grupkę. Ostatnie 500m to już mój finisz. Nie wiedziałem, kto jest za mną i jak ddaleko. Nie chciałem stracić więcej pozycji. Pobiegłem na maxa i wytrzymałem. Całość imprezy zamknąłem z niespodziewanym czasem (lekko poniżej 39min) na 23 pozycji. Na domiar wszystkiego okazało się, że jestem na 5tym miejscu wśród Ostrowiaków:) Niespodzianka!!! Finalnie ten start odpowiedział na 2 pytania dotyczące mojej formy (jej minimalnego spadku). Niestety na odpowiedz dotyczącą kondycji moich ścięgien musze jeszcze poczekać (bo chyba jeszcze idealnie nie jest).






Created by gapmont.com A.D.2013