Portal wyników sportowych

Menu:


Nazwa: III Podkowiańska Dycha
Data: 31.05.2015
Dystans: 10 km
BIB: 535
Czas netto: 00:38:08
Czas brutto:
Miejsce OPEN: 10
Liczba zawodników na mecie: 437
Procent: 2%
Średnia prędkość: 15,7 km/h
PACE: 03:49 min/km
Typ: Trail
Miejsce: Polska, Podkowa Leśna


   Długo decydowałem co i gdzie pobiec w ostatni dzień maja. Byłem zapisany na 10tkę na Ursusie – zmienili termin, chciałem się zapisać na 10kę w Pruszkowie lub w Podkowie Leśnej – skończyły się zapisy. Ostatecznie po wymianie mailowej z organizatorami z Podkowy zdecydowałem tam pojechać i zarejestrować się na miejscu. Nie był to tradycyjny bieg po asfalcie, ale urozmaicony bieg po kostce brukowej, asfalcie a przede wszystkim po lesie. Podkowa Leśna – widziałem ją kiedyś, z góry, podczas lotu balonem z moją żoną. Piękna miejscowość położona w lesie. Start i meta biegu zorganizowane były w Parku Miejskim, gdzie organizatorzy zrobili wielki rodzinny festyn. Na starcie stanęło ok 500 osób. Punktualnie o godz. 11 rozległ się strzał startera i ruszyliśmy. Ponieważ ustawiłem się dość wysoko – ruszyłem szybko z grupką liderów. Taki był plan. Po 500m delikatnie odpuszczając. Po 1km byłem na 8 miejscu. Wiedziałem, że tempo ze startu jest zbyt duże – nie dam rady biec 3:20min/km. Zwolniłem do około 3:50 obserwując co będzie się działo. Na 2gim kilometrze wyprzedziła nie kilkuosobowa grupka (6cio, może 7io osobowa), za którą postanowiłem się utrzymać. 3ci kilometr to „wejście w bieg”. Powoli przechodziłem do przodu. Byłem 14ty, 13ty. Na 5km trasa w lesie zaczęła wznosić się delikatnie pod górkę i złapałem lekką zadyszkę. Zadyszkę, nie kolkę – przypomniałem sobie wtedy słowa Fabio Aru, który na Giro di Italia po jednym z etapów powiedział, że wygrywa się dzięki sile psychicznej. Potem minąłem kolejnych zawodników. Na 3km przed metą dobiegłem do zawodnika biegnącego na pozycji nr 9. Twardy gość – nie dawał się. Co ja lekko do przodu – on też. Biegliśmy tak do 9km, gdzie wyprzedził nas jeden z zawodników. Wtedy zaczęła się walka o miejsce w czołowej dziesiątce. Mój rywal zaatakował na 500m przed metą. Dawał z siebie wszystko (słychać było po oddechu). Utrzymałem się kilka kroków za nim ale a gdy zorientowałem się, że już bardziej nie przyśpieszy, na 150 m przed metą - włączyłem TURBO finisz. Wtedy Mój PACE pokazał 3:11 min/km a HR 195. Na metę wpadłem 10ty! Super niespodziewany czas 38:08 i miejsce nr 2 wśród „age grouperów” M30. Forma jeszcze daje radę:)






Created by gapmont.com A.D.2013