Portal wyników sportowych

Menu:


Nazwa: III Orlen Warsaw Marathon 2015
Data: 26.04.2015
Dystans: 42,195 km
BIB: 1727
Czas netto: 03:09:58
Czas brutto: 03:10:09
Miejsce OPEN: 489
Liczba zawodników na mecie: 7358
Procent: 7%
Średnia prędkość: 13,3 km/h
PACE: 04:30 min/km
Typ: Road
Miejsce: Polska, Warszawa


   Co za dziwna sytuacja:) Dwa główne cele PB w Maratonie plus możliwość zapisu na Boston Marathon 2016 miałem zrealizować w Paryżu. Padło na Paryż bo wiedziałem, że późniejsze maratony, w tym Orlen, dwa tygodnie później, będę biegł na zmęczeniu. Aby to zrobić musiałem pobiec szybciej niż 3h10min. W Paryżu nie zrealizowałem żadnego z celów. Dodatkowo, ten bieg odczułem okrutnie. Nie chce więcej takich doznań... Ale im bliżej biegu w Warszawie tym bardziej, z mojej głowy, wymazywałem przeżycia z Paryża. Na starcie w OMW 2015 miałem już jasno sprecyzowany cel. Biec, jak długo się da - na tzw komforcie. U mnie komfort oznacza tętno do 165 bps. W Paryżu więcej niż 165bps zegarek pokazał już na 2gim km. Teraz, w momencie przeskoku tętna na 170 miałem ocenić dystans, samopoczucie i podjąć decyzje – co dalej. Na starcie ustawiłem się „w czubie” stawki. Razem z Arkiem i Grześkiem, Marek i reszta chłopaków przeszła odrobinę dalej. Po wystrzale startera chwilę było troszkę ciasno, ale już po 500 metrach biegłem swoim rytmem z tempem (tętno < 160). Ponieważ wystartowałem wolniej niż w Paryżu, pogoda także była chłodniejsza, tętno poniżej progu utrzymywałem do ok 28km. Biegłem na planowanym „komforcie” obserwując tętno. Widziałem, że i tak biegnę szybko. Szybciej niż na 3h10m. Do 3:10 w połowie dystansu nadrabiałem nawet ok 5 min. Wiedziałem także, że zwolnię. Jak najdłużej chciałem utrzymać niskie tętno. Po 30km kiedy to zegarek pokazał >170 bps, zwolniłem i wtedy moja nadróbka zaczęła topnieć. Policzyłem, że wszystko co pobiegnę poniżej 4:45 będzie gwarantowało sukces. Niestety nie wziąłem pod uwagę faktu iż mój zegarek doliczył, do dystansu, ok 300m. Spokojnie biegłem kolejne kilometry, porównując w myślach moje zmęczenie w danym momencie do zmęczenia w Paryżu. Prawde mówiąc - nie było co porównywać. Teraz czułem się wyśmienicie:). Na 40tym km zobaczyłem, że mimo iż kilometry pokonuje szybciej niż 4:40 to na metę mogę nie zdążyć (w czasie <3h:10min). Wtedy postanowiłem powalczyć. Ile się dało przyśpieszyć – przyśpieszyłem (ale mały podbieg na moście Świętokrzyskim na wiele nie pozwolił). Potem z górki, długa prosta i skręt na stadion. Wiedziałem, że to już ostatni kilometr. Metę i zegar zobaczyłem jak pokazywał 3:09:30 (czas brutto). Ile jeszcze: 200 m? Nie wiedziałem ile mam różnicy do czasu netto. Biegłem na maksa i na mecie (brutto) zobaczyłem 3:10:09. Ale ile to jest netto? Zegarek zatrzymałem na 3:10:00… i jaki mam czas? Odebrałem medal, szybko po depozyt i w umówione miejsce czyli do namiotu masaży. Tam już czekał Arek, który pobił PB o kilkanaście sekund, a ja? Nie wiem… W końcu sms od organizatora: czas netto 3h09min58sec. Haha – udało się zejść poniżej 3h10min. Mogę zapisać się na Boston Marathon:). Marek dobiegł do mety także nie ekstremalnie zmęczony. Jego czas 3h28min31sec nie jest PB ale w jego obecnej formie pokazuje duży potencjał. Podtrzymuje stwierdzenie, że Orlen Marathon to najlepiej zorganizowany maraton w Europie. Jedno do czego się można przyczepić to trasa – nudna jak flaki z olejem. Jeżeli władze Warszawy nie pozwolą na zorganizowanie maratonu w bardziej „malowniczej” scenerii to będzie słabo. Nie chcę już biegać do Powsina przez osiedlę gdzie cieciem był Stanisław Anioł.






Created by gapmont.com A.D.2013